Dzień jak co dzień

poniedziałek, listopada 03, 2014


Dzień minął Nam dziś intensywnie. Gabrynio nie potrafi mi jeszcze zbyt wiele opowiedzieć co robili w przedszkolu ale już znając system pracy wiem,że było miło i pracowicie.
Wszyscy wokół chorują. Co chwile dziś "odwiedzałam" szafkę z antybiotykami. Ja niestety też musiałam "zaprzyjaźnić" się z paczką chusteczek. "Uroki" jesieni.

W pracy zostałam trochę dłużej niż powinnam ( jednak to nic nowego). Gnałam do domu co sił w nogach aby zdarzyć przed Gabrielem. Dotarłam w sam raz na czas.
Przywitałam się z moim "Mistrzuniem"a on od progu:"Jajo?". Tutaj na myśli miał Jajo Kinder Niespodziankę. Ulubiona! Już wpadłam na pomysł (w którego realizacji pomoże mi siostra),
że tort na 4 urodziny będzie właśnie w kształcie Jego ulubionego smakołyka. Już się nie mogę doczekać miny Gabrysia!

Gdy oznajmiłam aby dostał Jajo to musimy udać się do sklepu. Uśmiech zawitał na Jego twarzy!
Trochę pospacerowaliśmy, trochę mama robiła za "wielbłąda". Jednak nie tak bezinteresownie.
Z uwagi na niską temperaturę otoczenia wolałam być szybciej w domu, także na "mamusiowych nogach"  poszło Nam szybciej.

Wchodząc do sklepu naturalnie mówię:"Dzień dobry" po czym słyszę za sobą głos Gabriela:"Hey Pani". Nie wytrzymałam i roześmiałam się w głos. Przywitał się na tyle na ile pozwalał mu Jego zasób słów. Podreptał w miejsce gdzie zawsze leżą "Jaja", pochwycił w małe rączki sok i pomaszerował do kasy aby podać Pani swoje zakupy.

Zakupy zrobione samodzielnie (prawie) Syn zadowolony. Krzyknął swoje:"Widzenia" i udaliśmy się do domu na "mamusiowych nogach" aby sprawniej było a w głowie już kłębiła się myśl o obiadku i ciepłej herbacie. Spędziliśmy trochę czasu razem, po czym mój Przedszkolak udał się na odpoczynek i na tyle na ile Go znam regeneracja potrwa do rana.

Poniedziałek dla każdego jest trudny a jeszcze bardziej takim się staje gdy podczas weekendu można było dłużej wylegiwać się z Mamcią w łóżku.

Miłego wieczoru i spokojnej nocy Moi Mili.

Podobne wpisy

3 komentarze

Google+