Kichająca niedziela

poniedziałek, listopada 03, 2014



Dziś ostatni dzień weekendu. Od jutra znów zacznie się intensywny tydzień. Czas tak szybko leci, że nim się obejrzę Syn będzie już dorosły a ja będę się zbliżać do wieku Gorącej i Ryczącej noo wiecie 40-stki.
Niedziela zbliża się do końca i pozostało już tylko lenistwo. Trzeba było wykonać kilka mamusiowych obowiązków,bo choćbym sobie tego bardzo życzyła to samo się niestety nie zrobi. A szkoda.
Odwiedziła nas dziś moja siostra, były ploteczki i dostarczona wałówka. Miło.

Dzień zdecydowanie mija z paczką chusteczek przy boku i co chwile słychać:"a psik". Wraz z Gabrielem kichamy na "dwa głosy". Ach ta jesień.

Farmaceutyki przyjęte, herbatka z miodem na litry się leje i miejmy nadzieje, że tylko na kichaniu się skończy.
Humory jak na co dzień nas nie opuszczają. Było wspólne wygłupianie i przytulanie.
Razem w zdrowiu i chorobie!

Dziś oznajmiłam Gabrielowi :"Gabryniu mama jest chyba chora"
Na co Gabi:"Do doktor?"
Mówię:"Na tym etapie to mama sama się może leczyć..."

To przeurocze, że Nasza troska działa w dwie strony. Kochane Serduszko!

Zdrówka (tego nigdy za wiele) życzymy wszystkim Czytelnikom.



Podobne wpisy

0 komentarze

Google+