Odczepiony wagon

wtorek, października 06, 2015


Wzięło mnie na wspomnienia. Miłe... jednak po chwili zastanowienia przyznaje, że uczucia mam mieszane. Jeszcze kiedyś nie widziałabym słabej strony tego wszystkiego. Z upływem czasu i bagażem doświadczeń zauważam minusy. Braki. Rysy. 

Mieliście kiedyś osobę, której tak ufaliście, że nie podejrzewaliście jej o niecne zamiary? Człowieka, któremu powierzaliście swoje smutki, radości, miłości i złości? Kogoś kto był ważny. Mimo wszystko. Tak na maksa. Miałam taką osobę.

To były długie rozmowy. Spotkania też. Momenty, w których serce biło szybciej. Gdzie każde wypowiedziane słowo było prawdą. 
Choć czasem ta prawda wydawałaby się naiwna to wierzyło się do samego końca. Po co doszukiwać się drugiego dna. Posądzać kogoś o nieszczerośćTak nie można. 
Z przyjaciółmi tak się nie postępujeIm się ufa. Zawsze. W przeciwnym razie nie można ich mianować przyjaciółmi. Nie każdemu się powierza swoje tajemnice. Nie każdemu oddaje się kawałek serca. Czasem dość spory....

Pewnego dnia przekonujesz się, że żyjesz w iluzji. 

Jednak nie tak od razu, to byłoby za proste. Wkręcasz się z każdym miesiącem coraz bardziej. Tak jak wcześniej mogłeś być nie ufny tak z biegiem czasu ta niepewność mija. Jedno zdanie bez pokrycia usprawiedliwiasz błędną interpretacją. Odwołane spotkanie - ważną sprawą losową. Dajesz się robić w balona. Jeszcze tego nie wiesz....

W końcu pierwszy raz, staje się piątym. Tłumaczysz sobie i wkładasz do głowy argumenty drugiej strony. Boli jednak jesteś dzielna. Nie robi tego specjalnie. Jest moim przyjacielem. Najlepszym się zdarza. 

Oszukuj siebie dalej....

Jednak kiedy mijając cie na ulicy, udaje, że cie nie widzi.... Dostajesz jakby obuchem w głowę. A może w serce. Chyba najpierw głowa. Uświadamiasz sobie, że COŚ JEST NIE TAK! HALO! Przecież mój Przyjaciel by się ze mną przywitał. O co chodzi?!

O Twoją naiwność Mała....

BALON PĘKŁ

Choć może powietrze uchodziło pomału, tylko nie widziałaś. Ufałaś.

Mimo długiej wspólnej drogi... 
Kilku "podróży" do wnętrza samego siebie, kilkunastu "stacji", które gościły na swoich peronach smutek, radośćzłość czy rozczarowanie.... 

JESTEŚ JAK ODCZEPIONY WAGON.

Tak po prostu.

Kiedyś goniłabym ten "pociąg". Nawet jeśli mój stan techniczny by na to nie pozwalał. Goniłabym. 

Teraz już nie. 

Przyjaciel nie pozwoliłby aby "wagon" się odczepił.

Wiem to. 

Nie wypadłam z "toru". Mknę dalej z tymi, którzy sprawdzają czy aby moja "śruba" się nie obluzowała.

Jestem bezpieczna. 


Podobne wpisy

0 komentarze

Google+